sobota, 29 sierpnia 2009
Ucierane z borówkami

Ostatnio polubiłam ploteczki na durszlaku.  Niedawno zastanawiałam się jakie by tu zrobić ciasto. Miało być albo z borówkami albo ze śliwkami. W końcu zrobiłam ucierane z borówkami, które poleciła mi Kasia(własnie poprzez forum na durszlaku) Jest ono bardzo dobre i szybko się robi. Wszystkim bardzo smakowało i bardzo szybko znikło z blachy. Tak szybko, że zdąrzyłam zrobić zaledwie pare zdjęć. Kasiu dziękuje za pomoc ;).

300g mąki

200g masła

200g cukru

4 jajka

1 budyń waniliowy

3 łyżki mleka

2 łyżeczki proszku do pieczenia

borówki (można zastąpi innymi owocami, np u Kasiu było z rabarbarem ;))

Miękkie masło ucieramy z cukrem. Dodajemy jajka i 3 łyzki mleka. Mąke przesiewamy z proszkiem do pieczenia i budyniem. Dodajemy do masy. Ubijamy do uzyskania jednolitej masy. Do blaszki przekładamy ciasto a na wierzch układamy owoce (można je posypać cukrem). Pieczemy 60 minut w tempetarurze 180 stopni

czwartek, 27 sierpnia 2009
Niskokaloryczne drożdzowe

Każdy z nas ma swoje ulubione miejsce na ziemi, gdzie może siedzieć całymi dniami i nocami. Ja też mam. W borach tucholskich, nad jeziorem na pomoście. Szczególnie uwielbiam to miejsce wieczorem. Wtedy jest cicho a widoki jeszcze piękniejsze. Uwielbiam patrzeć na te pomarańczowe niebo podczas zachodu słońca, zachodzące na zielone choinki na drugim brzegu. Patrzeć jak niebo zmienia odcienie. Siedząc i mocząc nogi w cieplutkiej wodzie, a od czasu do czasu pomachac i pochlapać nogami, patrząc jak tworzy sie piana a kropelki rozpryskują na wszystkie strony. Za tym właśnie tęsknie i na to cały rok czekam.

NISKOKALORYCZNE DROŻDŻOWE

Ta nazwa brzmi wystarczająco przekonując, żebym mogła je upieć i upiekłam. Myśle że dla wiekszości z nas to działa jak magnez. Bez wyrzutów sumienia możemy wtedy zjeść dwa kawałki a to przecież lubimy prawda? ;)

200ml mleka

125g cukru

42g drożdzy

400g mąki

75g masła albo margaryny

1 jajko

owoce- w moim przypadku truskawki (bardzo dobre będą też sliwki ;))

 Podgrzać 50ml mleka a potem rozpuścić w nim 1 łyżeczke cukru i drożdze. Do miski wsypac mąke, zrobić w niej dołek i wlać tam rozpuszczone drożdze. Wymieszać z niewielką ilością mąki i pozostawić do wyrośniecia ( krótko). Masło roztopić i dodać pozostałe mleko. Wymieszać zacier drożdżowy. Dodać do niego 3 łyzki cukru i jajko. Ugnieśc na gładkie ciasto. Przykrć i pozostawić napół godziny w ciepłym miejscu. Blaszke wysmarować masłem i posypać bułką tartą. Ciasto wyłożyć na blache. Owoce umyć i poukładać na wierzchu. Piec ok 40 min w temp 200 stopni

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
owocowy smoothie

Czas leci nieubłagalnie. Jeszcze niedawno zaczynało się lato i wakacje a już zaczyna dobiegać końca. Został ostatni tydzień wakacji więc trzeba z niego solidnie skorzystać. Zawsze kiedy kończy sie lato zaczynam myśleć o Bożym Narodzeniu. Już wczoraj zaczełam. Nie wiem czemu. Nie wiem skąd to sie wzieło. Naszczęście zostało nam jeszcze troche owoców lata.

Taki oto napój zrobiłam sobie pare dni temu. Bardzo mi smakował. Pierwszy raz robiłam smoothie z brzoskwini i nekarynek i był to bardzo udany pierwszy raz. Myśle, że wam też posmakuje

OWOCOWY SMOOTHIE

1 duża brzoskwinia lub 2 małe

1 duża nektarynka lub 2 małe

4-5 truskawek

szklanka soku z pomarańczy

troche cukru (w zależnosci jakie słodkie są owoce)

Brzoskwinie i nektarynke obieramy ze skórki. Wyjmujemy pestki i owoce wrzucamy do miksera. Truskawki myjemy ,oszypułkujemy  dodajemy do owoców. Do miksera wlewamy sok z pomarańczy. Troche słodzimy. Miksujemy.

Zabawa bierze udział w morelowo-brzoskwiniowej akcji ;)

wtorek, 18 sierpnia 2009
Muffinki z wiśniami

Budzę sie. Oczu jeszcze nie otwieram. Leże i myśle. O tym co było, jest i co będzie. Staram sie ułożyć wstepny plan dnia. Nie wychodzi mi. Otwieram oczy i rozglądam sie dookoła. Moje oczy zatrzymują sie za oknem. Śłońca brak. Wstaję z łóżka. Towarzyszy mi niezręczna cisza. W domu pustki. Pierwszy dzień od dawna, gdy rano jestem sama. Idę do kuchni i wstawiam wodę na kawe. Siadam i zatapiam sie w własnych myślach. Jyz nawet nie pamiętam o czym one były. Otwieram gazete. Wiśnie, śliwki jagody. Do jedzenie i do pielęgnacji ciała. Hmmm... muffiny?? Tak dawno ich nie jadłam ba... żadnych wypieków nie jadłam od dłuższego czasu nie licząc drożdzówki i jagodzianki z ulubionej cukierni obok domu, które zostały przywiezione mi do szpitala. Przypomniały mi sie te muffiny z gazety. wiec do roboty sie wziełam. Smaczne. Pyszne. Obłędne. Tego mi było trzeba. Siedziałam i jadłam tą babeczke jakbym czuła jej smak po raz pierwszy.

Składniki na 12 sztuk

 2 szklanki mąki (niecałe)

30 dag wiśni

2 łyżeczki proszku d pieczenia

jajko

3/4 szklanki cukru

torebka cukry wanilinowego

szklanka mleka lub maślanki

1/4 szklanki oleju

szczypta soli

1. Wiśnie umyj wi wydryluj. Mąke przesiać z proszkiem do piecznia. Dodać szczypte soli. W drugiej misce jajko rozbełtać z cukrem i cukrem wanilinowym, mlekiem oraz olejem.  Mase "mokrą" dodać do masy "suchej". Mieszac do uzyskania jednolitej masy Dodać wiśnie. Mase przekładać do foremek i piec przez 20-25 min w temperaturze 200 stopni

sobota, 15 sierpnia 2009
Śniadaniowe cisteczko-bułeczki

Budząc sie dzisiaj rano od razy w głowie miałam "czy już sobota, czy to juz". Podniosłam głowe od poduszki i sprawdziłam która godzina na komórce. 6.35. Myśle: jeszcze tylko niecałe cztery dodziny. Rękę miałam całą obolałą od wenflonu. Patrzyłam na niego przez chwile i zastanawiałam sie czy nie isc spytać kiedy mi to ściągną. Jednak pielegniarka sama przyszła do mnie. Mimo że wiedzialam że dzisiaj wychodzę to gdy powiedziała mi ze dzisiaj mnie wypisująna mojej buzi pojawił się jeszcze wiekszy usmiech. Zapomniałam już nawet o tych dniach gdzie zupelnie bez powodu łzy cisneły mi sie do oczu bo miałam dość tego całego cholernego szpitala. Zapomnaiam też o tym strachu który towarzyszył mi przed badaniami, które tak naprawde nie były az takie złe jak myślałam.  Prawie cały czas siedziałam i czytałam gazety. Czytałam nawet artykuły na które w normalnych warunkach nawet bym nie spojrzała. Ale czego sie nie robic żeby czas w takim miejscu leciał szybciej Szpital przygnębia. Przechodząc korytarzem widziałam pełno nienowląt.Smutne że takie maluszki od razu po urodzeniu nie mogą wrócić do swojego nowego domu i poznać swój prawdziwy świat. Pociesza mnie to iż mimo że mam jeszcze dwa badaniaw szpitalu to bedą one trwały krótszą chwile i nie bede musiała już tam leżeć.

Przepis robiłam już dosyć dawno. Nie jest to zbyt wytworny przepis ale niestety przez dłuższy okres czasu nie miałam kiedy robić w kuchni.

Zaraz nadrobię zaległości i przejrzę co wy upichciliście podczas mojej nieocescności.

Śniadaniowe ciasteczko-bułeczki z twarożkiem i wiśniami.

szklanka mąki

 pół szklanki kefiru, mleka lub maślanki.

2 lyżeczki proszku do pieczenia

pół torebki cukru wanilinowego

łyżeczka cukry zwykłego

serek wiejski

2 łyżki stopionego zimnego masła

konfitura wiśniowa lub wiśnie( jeżeli dajemy wiśnie to potrzeba nam jeszcze troche cukru)

Mąke mieszamy z proszkiem do pieczenia.Wsypujemy cukier i cukier  wanilinowy Dodajemy mleko(lub kefir albo maślanke) oraz stopione masło. Formujemy małe kuleczki a nastepnie spłaszczamy je i na górze na całej wielkości robimy malutkie wgłębienie. Twarożek mieszamy z konfitura (jeżeli z wisniami to dodajemy jeszcze cukru tyle ile lubimy) Wgłębienia wypełniamy twarożkiem. Pieczemy przez ok 10-15 min w temperaturze 200 stopni. Aż będą rumiane.

20:09, emma001
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2
('");